Zespół z Lublina przechodzi istną rewolucję przed sezonem 2026/2027. Do tej pory z klubu odeszło aż czternastu zawodników. Motor Lublin uzupełnił kolejną lukę powstałą po pożegnaniach. Tin Plavotić zasila ich szeregi.
1 lipca Tin Plavotić pożegnał się z Austrią Wiedeń po wygaśnięciu kontraktu. Dwadzieścia trzy dni później ma już nowy klub – Chorwat podpisał umowę z Motorem Lublin do 2028 roku z opcją przedłużenia o kolejny rok. Tym samym 29-latek stał się siódmym nabytkiem Żółto-Biało-Niebieskich przed startem nowego sezonu.
Wczesne lata kariery
Tin urodził się w Wiedniu. Karierę rozpoczynał w klubie SV Schwechat – dołączył tam w wieku sześciu lat, trenował i grał przez następne siedem. Stamtąd w 2010 roku przeniósł się do młodzieżowej drużyny Admiry Wacker. Piął się po szczeblach zespołu z Austrii, występując odpowiednio w drużynach do lat piętnastu, szesnastu i osiemnastu – w tym czasie zdążył zadebiutować w reprezentacji Chorwacji do lat 19.
Po dwunastu latach spędzonych w austriackim systemie szkoleniowym jego umiejętności dostrzegło Schalke 04. Na początku występował tam w zespole do lat dziewiętnastu, po roku został przeniesiony do rezerw „Die Königsblauen”. Przygoda w utytułowanym niemieckim klubie nie potrwała jednak długo – po pół roku od awansu między szczeblami klubu został sprzedany do Bristol City u23.
Wypożyczenia na angielskiej ziemi
Dzień po oficjalnym potwierdzeniu transferu do Bristol, 31 stycznia 2017 roku został wypożyczony do Cheltenham Town. Zbierał tam pierwsze szlify w profesjonalnej piłce. Do końca sezonu zaliczył jedenaście spotkań i ustrzelił jedną bramkę w League Two – na czwartym szczeblu rozgrywkowym w Anglii. Wrócił do Bristol 31 maja, jednak jego pobyt ponownie nie potrwał tam zbyt długo. Równo siedem miesięcy później udał się na kolejne wypożyczenie do League Two, tym razem do FC Barnet. Rozegrał tam zaledwie 7 minut, po czterdziestu ośmiu dniach jego pobyt został przedwcześnie zakończony.
– Pomyślałem sobie: nie odpuszczam, dam z siebie wszystko i wywalczę swój awans. Atmosfera była niesamowita, ale z piłką nożną miało to niewiele wspólnego. To była 90-minutowa walka wręcz, zupełnie inna szkoła – mówił o czasie w Anglii dla oficjalnych mediów austriackiej Bundesligi. Wspominał również swoje spotkanie z… Adebayo Akinfenwą, wówczas zawodnikiem Wycombe Wanderers. – To najpotężniejszy gracz, przeciwko jakiemu kiedykolwiek grałem. Mieliśmy wrażenie, że skakaliśmy na niego we pięciu.
Powrót do Austrii
Przez długi czas był na bezrobociu. Tin szukał pracy przez miesiąc po rozstaniu się z Bristol City w 2018 roku – w ostatnim dniu letniego okienka transferowego. Nowy klub znalazł 26 września, zdecydował się wrócić do Austrii. Podpisał kontrakt z drugoligowym Floridsdorfer AC. To ten transfer pozwolił mu wypłynąć na szersze wody. Spędził tam trzy sezony, na tyle dobre, że wypatrzyło go pierwszoligowe SV Ried. Dwa lata na najwyższym poziomie rozgrywkowym pozwoliły mu na kolejny awans sportowy. W sezonie 2022/2023 wraz z SV Ried spadł z ligi, ale w austriackiej Bundeslidze się utrzymał – za 100 tysięcy euro kupiła go Austria Wiedeń.
Rozegrał w jej barwach aż 79 meczów, zaliczył 6 trafień i 5 asyst. Wraz z drużyną trzy razy próbował przebrnąć przez kwalifikacje do Ligi Konferencji – bezskutecznie. Raz powstrzymał ich polski zespół. Legia Warszawa w 2023 roku, po przegranym pierwszym meczu, w rewanżu wygrała 5:3 i wyrzuciła klub Plavoticia z eliminacji. Wtedy zagrał tylko sześć minut w pierwszym z dwóch spotkań – w drugim nie mógł zagrać z powodu kontuzji, zerwał więzadła. Teraz będzie mieć okazję gościć na polskich boiskach regularnie, szczególnie na tym znajdującym się w Lublinie. W kadrze częściowo wypełni lukę na środku obrony po zawodnikach, którzy tego lata odeszli z Motoru – Arkadiuszu Najemskim, Hervé Matthysie oraz Brightcie Ede. Na pierwszy rzut oka Tin Plavotić wydaje się jakościowym wzmocnieniem, ale – jak to zwykle bywa – czas zweryfikuje te słowa.